Portal kampanii na rzecz przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz przemocy ze wględu na płeć

Te historie wydarzyły się naprawdę

Przez lata są gnębione, wykorzystywane i poniżane. Wyzwiska, zabieranie pieniędzy, groźby, gwałty czy pobicia - kobiety doświadczające przemocy domowej potrafią znieść wiele, zanim sięgną po pomoc. O ile w ogóle to zrobią. Według ogólnopolskich badań[1] trzy czwarte osób, które zetknęły się z przemocą, nie szuka wsparcia. Często niewiedza, strach lub wstyd przed przyznaniem się do swojej sytuacji skazują je na terror psychiczny i fizyczny.
O tym, dlaczego mimo wszystko warto o siebie zawalczyć, opowiadają Ewa, Raisa oraz Helena, które same zamiast przemocy wybrały pomoc.

„Trzeba zacząć od siebie.” – Ewa

Mówi krótkimi zdaniami, rzeczowo i pewnie. Emocji związanych z przeżyciami nie ujawnia od razu. Dopiero gdy zaczynam dopytywać, w jej głosie chwilami pojawia się wahanie, a w opowieści – dłuższe pauzy. „To się działo od lat” – opowiada o psychicznym tłamszeniu ze strony męża. Ona, niepracująca matka, „takie nic”, i on „pan i władca”- wspomina. Pamięta wiele agresywnych sytuacji, „z tym, że to wszystko było w sferze psychicznej” – dodaje. Mówi, że od początku wiedziała, że musi coś zmienić, ale trudno walczyć o siebie, gdy nie ma pracy, są małe dzieci… Choć sama dodaje, że „nieszczęśliwa matka to nieszczęśliwe dzieci”. W końcu, jak mówi, „doszła do ściany”. Psychicznie wymęczona bała się, że sama może zrobić komuś coś złego. „Człowiek się budzi pewnego dnia i myśli – jak mogło do tego dojść?” – wspomina. Nie chciała uciekać, wolała spróbować innej drogi. Pomocy szukała w internecie. Tak trafiła na stronę fundacji pomagającej kobietom, które doświadczyły przemocy. Terapia pomogła jej zrozumieć mechanizmy relacji z mężem i nauczyła technik komunikacji. Ich małżeństwo przetrwało. Dalej są razem, „ale na zupełnie innym poziomie” - dodaje. Bo chociaż charakter męża się nie zmienił, jego stosunek do niej jest diametralnie inny. „Dzisiaj otwarcie mówię o swoich potrzebach i uczuciach. Żyję, jak chcę. Sytuacja się zmieniła, bo ja się zmieniłam” – podsumowuje. Zapytana o słowa wsparcia dla kobiet doznających przemocy, zamyśla się. Po chwili stwierdza: „Trzeba zacząć od siebie. Siebie wzmocnić.”

(Pani Ewa dziś jest wolontariuszką w fundacji, która ją kiedyś wsparła i stara się pomagać innym kobietom, namawiając je, żeby zrobiły coś dla siebie. Imię zostało zmienione ze względów osobistych.)

„Teraz idę jak człowiek do przodu i ni kroczku do tyłu.” – Raisa

Zaczęło się od wielkiej miłości Ukrainki i Polaka. Potem był ślub. Pani Raisa wzrusza się, mówiąc o początkach romantycznej historii, która po kilku latach przerodziła się w horror. „Jeszcze wtedy wspierałam go w sądzie podczas sprawy o znęcanie się nad byłą żoną. Wtedy nie wierzyłam, że on to zrobił, a potem mi zrobił to samo.” – wspomina gorzko. Kłopoty zaczęły się, gdy wygrał proces. Poczuł się pewny, zbyt pewny. „Jak kochasz kogoś bardzo i słyszysz takie wyzwiska, nie możesz w to uwierzyć..” – mówi z płaczem w głosie. „To były małe impulsy, a ja byłam taka zakochana… Trzeba było już wtedy złożyć papiery!” Na początku były groźby: że pobije tak, że widać nie będzie, że kwasem obleje - ale dopiero gdy spełnił pierwszą z nich, wezwała na pomoc sąsiada. Przyszedł, pijanego męża uspokoił, zgodził się zeznawać. Jednak ostatecznie zmienił zdanie i zaprzeczył temu, co widział. Pewnie ze strachu. Później, w zimie, mąż wymienił zamki w drzwiach do mieszkania. Wtedy zdecydowała się pójść na Policję. Dwa razy była na komisariacie, pierwszy raz zawróciła, bo tak się bała. Policjanci bardzo jej pomogli. Do dzisiaj jest im wdzięczna. Potem były różne instytucje, telefony, aż w końcu trafiła do fundacji oferującej pomoc pokrzywdzonym kobietom. Praca z psychologiem wiele jej uświadomiła. „Dała mi fundament wiary w siebie.” – mówi. Początkowo bezdomna i bez pieniędzy, dzisiaj Pani Raisa opiekuje się niewidomą staruszką w zamian za dach nad głową. Nauczyła się biegle polskiego, skończyła kurs masażu i jak sama mówi: „mimo strachu jestem pełna dobrych myśli”.

(Obecnie Pani Raisa w obawie czeka na rozprawę rozwodową i stara się wszystkim pomagać ze swoim „serduchem złamanym”)

„Wyjście z tego to jest cud!” – Helena

Nie chce wspominać złych chwil. Przykrość sprawia jej ludzka ciekawość sensacji. Przez lata cierpiała, zamknięta w 4 ścianach własnego domu. „Nie funkcjonowałam jako osoba” – wspomina. Kiedy udało jej się wyjść, chodziła na Policję. Do wzięcia sprawy w swoje ręce skłonił ja 17-letni syn, mówiąc „Mamo, on cię zabije!”. Te słowa podziałały. Zaczęła szukać kompleksowej pomocy. W gazecie przeczytała artykuł o fundacji wspierającej ludzi w podobnej sytuacji. Dla kogoś, kto cierpi, pokrzepieniem są zwykłe słowa „wierzę ci” i „jestem z tobą.”- tłumaczy. Na spotkaniach poznała inne osoby „z problemami” – jak mówi. „Można było porozmawiać, zainspirować się czyimiś osiągnięciami... Tam nie mówi się o przemocy. Po prostu czerpie się siłę z bycia razem.”- opowiada. Te „babskie spotkania” i praca z psychologiem, a także wsparcie rodziny, pozwoliło jej odzyskać pewność siebie. Teraz potrafi otwarcie wyrażać własne zdanie, a nawiązane w fundacji przyjaźnie trwają do dziś. Co powiedziałaby innym kobietom, które doświadczają przemocy? „Nie musisz być w tym sama.” – odpowiada po chwili namysłu.

(Od traumatycznych doświadczeń Pani Heleny minęło 14 lat. Dzisiaj jej dzieci są już dorosłe i same zakładają rodziny. Imię zostało zmienione ze względów osobistych.)

Każda z tych kobiet znalazła siłę w ludziach, zarówno tych bliskich, jak i obcych, także w osobach, które też przeszły przez piekło przemocy i przetrwały. Myśl, że nie są same, dawała im pokrzepienie w najczarniejszych chwilach. Może chociaż z tego powodu, mimo strachu i wstydu, mimo wszystko, trzeba wyciągnąć rękę i wybrać pomoc.

Jeśli potrzebujesz rozmowy, bezpłatnej porady prawnej lub wsparcia psychologicznego, zadzwoń pod numer 800-12-00-02 Ogólnopolskiego Telefonu dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”. Możesz też zgłosić się do Ośrodka Pomocy Społecznej w każdej gminiePowiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w każdym powiecie ,Ośrodka Interwencji Kryzysowej,Ośrodka Wsparcia,Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie (SOW),Ośrodka Pomocy dla Osób Pokrzywdzonych Przestępstwem (OPOPP) lubGminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, na Policję lub najbliższej placówki ochrony zdrowia Każde dziecko, które doświadcza przemocy lub jest jej świadkiem może także zgłosić ten fakt do pedagoga szkolnego lub nauczyciela .

[1] Ogólnopolskie badanie ankietowe zrealizowane na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w ramach projektu „Diagnoza i porównanie skali zjawiska przemocy w rodzinie oraz ocena efektywności działań podejmowanych na rzecz przeciwdziałania przemocy w rodzinie” (2014 r.)

Projekt Prodefiniowany pn. „Rodzina polska – wolna od przemocy” Program PL14 „Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie i przemocy ze względu na płeć" współfinansowany z Funduszy Norweskich.